Etykiety

środa, 2 sierpnia 2017

Drogi Erneście.

Drogi Erneście. Nic nie jest takie proste jakim się wydawało.
Lądujesz w dziwnym mieście, gdzie zamiast słonecznej pogody jest pochmurnie. A chmury tak ciężkie, że czujesz ich ciężar, plus minus niedaleko kręgosłupa.
Przespałeś całą podróż, teraz kręcisz się tu i tam i nigdzie nie możesz znaleźć swojego miejsca.
Przecież nie o to tu chodziło. Miało być ładnie, słońce, parne wieczory pełne spokoju.
Ale co mają do tego te chmury? Przecież to tylko pogoda. Siła wyższa. Mogę się spakować i wrócić, unieść się dumą czy czym tam się nie unosi w takich chwilach.
Nie mam ciuchów na taką pogodę, nastroju też. Plany miałem inne...

Ale to chyba w tych planach leży mój problem. Te wszystkie cudowne wizje, wizualizowanie siebie w świetnym miejscu w świetnym czasie, w świetnej atmosferze.
Po co podróżuje? Żeby realizować te wizje? Nie kurwa. Sorry, ale nic z tego nie będzie. Sam jestem słabym ogniwem w tym planie, Ty też jesteś słabym ogniwem.
Podróżuję po to, żeby otwierał się przede mną horyzont, żeby gdzieś tam na końcu żyć w świecie, który nie jest ani ciasny ani duszny. A po co Ty podróżujesz?
Nie wrócę. I tak nic za mną nie ma. Tamten świat spłonął, wróciłbym do innego świata, jeśli jestem głodny, pozostanę głodny, i choć pewnie będzie tam słońce, czy cokolwiek co by mnie usatysfakcjonowało, prymitywnie zaspokoiło... Nie.
Prawdziwa satysfakcja to coś na co się pracuje. To coś, co jest nagrodą za setki gard i siniaków, strachów i niepewności.

Jak chcesz to wracaj, Ernest. Jest Ci ciężko, od swojego rozczarowania. Trafiłeś do kraju, który pociągał Cię na broszurce. Serio, nie chcę Cię oceniać, to twoje życie i twoje decyzje, być może nawet są słuszne. Może to nie jest kraj dla Ciebie.
Zwłaszcza kiedy patrzysz na mnie z wyrzutem, jakbym Cię siłą tu zaciągnął. Prawdę mówiąc martwi mnie ten wzrok...
Może Cię zaciągnąłem, zaślepiony tym, że lubię mówić z Tobą. Bardzo mi to trudno ocenić.
Chociaż nie zmuszałem Cię do tej podróży.
Drogi Erneście, czy pamiętasz jeszcze o uniesieniach? To Ty kiedyś powiedziałeś, że zatrzęsła się ziemia, gdy mówiłeś o jednej parze kochanków w Hiszpanii. Przecież to wszystko wymaga wyrzeczeń. Nikt nie zobaczy wschodu słońca ze szczytu jeśli wcześniej na niego nie wejdzie i zasmakuje nocy w górach.
Mnie też twardnieją ręce, czuję w nich wszystkie noże którymi się kaleczyłem zamiast podmuchu wiatru. Kiedy głaszcze jej skórę, coś powoduje, że nie drży pod moim dotykiem.

Wiem, że nie jest tak łatwo jak miało być. Zawróć jeśli chcesz. Może twój świat jest gdzie indziej.
Może powinienem wyruszyć z Gabrielem lub Olgą. Chociaż żadne z nich nie niesie ze sobą jakiejś szansy na budujący dialog. Każde z nich ma swoją własną samotność. Ty czasem mówisz o ważnych rzeczach. Kiedy z Tobą rozmawiam, mój świat nieraz oddycha świeżym, zdrowym powietrzem. Wypełniasz te podróże.

Wiesz. Na sam koniec mogę Tylko powiedzieć, że trudno mi z tym porankiem w obcym kraju. Nadal sennie. Ten chłodny deszcz z ciężkich chmur powoduje, że skóra nieprzyjemnie sztywnieje.
Plecak na plecy, pójdę i poszukam jakiegoś sukcesu, tam dalej są góry i horyzont. Kiedy zostanę tak mądry jak Ty to sam też zacznę pisać. Gdybym tu usiadł, to bym się załamał.
Nie umiem pozbierać myśli tak jak Ty. Chociaż nie mogę pozbyć się wrażenia, że niewiele Ci ta erudycja i skrupulatność pomaga. Widzę jak wykrzywiasz brwi. Pewnie w środku tak samo jak ja czujesz się zagubiony i bezproduktywnie walczący. Czujesz, że blokują Cię różne, czasem aż głupio bezsensowne rzeczy. Że nasza sprawa wygląda jak stracona sprawa.
Ja myślę, że pewne rzeczy trzeba zaakceptować, a wciąż tak mi trudno to zrobić. Tylu rzeczy jeszcze nie akceptuje. Ale będę czekać aż wyjdzie słońce, ono wyjdzie tak samo jak pewne jest to, że po jednym odpowiednim słowie możemy być znów dwoma samotnymi wędrowcami zmierzającymi w innych kierunkach.
Myślę też, że w wielu rzeczach jesteś ode mnie znacznie mądrzejszy. Cholera, bardzo dużo się od Ciebie nauczyłem. Ciekawe czy Ty mógłbyś się nauczyć czegoś ode mnie?
Poza tym, czemu wędrujemy razem? Jak to się stało?

No więc jesteśmy w obcym kraju. Wszędzie, gdzie się nie udamy jest droga która wiedzie w przód i w tył. Na najdalszym końcu świata, wszędzie tak samo.
Bardzo mnie przygnębia ta chujowa pogoda. Te ciężkie chmury da się odczuć plus minus w okolicy kręgosłupa. Lepiej iść dalej.