Z daleka się dzieje
Księżyc! wołam
W przestrzeni nie mam imienia
Księżyc mnie woła
Wołam księżyc
Odpowiadam
piątek, 6 listopada 2015
czwartek, 5 listopada 2015
--- Znam ją
Znam. Od dawna.
Ale nie podobała mi się i nawet nie próbowałem jej słuchać.
Może nie lubiłem jej głosu? Może ten styl muzyki mi się kiedyś nie podobał?
Wiem tylko, że teraz jest zupełnie przeciwnie.
(Maleństwu należą się podziękowania)
W ramach post scriptum - etniczną muzykę lubię bardzo. Towarzyszy mi całe życie dotychczas i prawdopodobnie będzie tak do jego końca.
Różne pochodne takiej muzyki również. Nawet jeśli mi się nie podobają, to mimo wszystko zwracają uwagę. Mam nadzieje, że uda mi się jej przeoczyć w życiu jak najmniej.
***
Ale nie podobała mi się i nawet nie próbowałem jej słuchać.
Może nie lubiłem jej głosu? Może ten styl muzyki mi się kiedyś nie podobał?
Wiem tylko, że teraz jest zupełnie przeciwnie.
(Maleństwu należą się podziękowania)
W ramach post scriptum - etniczną muzykę lubię bardzo. Towarzyszy mi całe życie dotychczas i prawdopodobnie będzie tak do jego końca.
Różne pochodne takiej muzyki również. Nawet jeśli mi się nie podobają, to mimo wszystko zwracają uwagę. Mam nadzieje, że uda mi się jej przeoczyć w życiu jak najmniej.
***
--- Brud
Manewry na morzu pozorów
Wojna której nie ma
Jest wojna
Nikt już nie uniknie poboru
Ludzie umierają
Chociaż nikt do nich nie strzela
To ten jest dobry to tamten
Zły to proste
To już nie kraina deszczowców
Chodnik bardziej
Właściwie też już go nie ma
Szpiedzy i zdrajcy – wszystko się
zmienia
Między nami wojna
Coś jednak zostało w pamięci
Wiemy że gdybyśmy nie zadali pytań
Zostalibyśmy pominięci
--- Oddalanie
Noc
Moja miła
Ślepiec wskazuje przełęcz
Moja droga
Moja piękna
Kręta
Znów mi uciekłaś
Oddalanie
Ruch święty
Ruch planet
Przyciąganie
Zapamiętaj
Pamiętam
Noc moja droga
Jak krew
Horyzont - nie zaspokojona
Miłość nomada
Samotna nietknięta
Nigdy nie oswojona
Moja miła
Ślepiec wskazuje przełęcz
Moja droga
Moja piękna
Kręta
Znów mi uciekłaś
Oddalanie
Ruch święty
Ruch planet
Przyciąganie
Zapamiętaj
Pamiętam
Noc moja droga
Jak krew
Horyzont - nie zaspokojona
Miłość nomada
Samotna nietknięta
Nigdy nie oswojona
środa, 4 listopada 2015
--- Erozja
Moje cieło to klatka
Ulice latarnie świetlne lata
Chcę więcej dom
Uspokój chodź
Moje ciało
Taki prosty materiał
Kruszę się łamię
Rozpadam
Ty i ja
Eroduję
Erodujesz
Sypiesz mi się w dłoniach
Najczulszym nawet
Dotykiem Cię kruszę
Moje ciało to klatka
Ulotna myśl płochliwsza od ptaka
Zostaje nam więc erodować
By nasz piach się mieszał
U naszych stóp
Wspólny nam kiedyś usypie grób
I wspólną nicość
Prawdziwy ślub
Ulice latarnie świetlne lata
Chcę więcej dom
Uspokój chodź
Moje ciało
Taki prosty materiał
Kruszę się łamię
Rozpadam
Ty i ja
Eroduję
Erodujesz
Sypiesz mi się w dłoniach
Najczulszym nawet
Dotykiem Cię kruszę
Moje ciało to klatka
Ulotna myśl płochliwsza od ptaka
Zostaje nam więc erodować
By nasz piach się mieszał
U naszych stóp
Wspólny nam kiedyś usypie grób
I wspólną nicość
Prawdziwy ślub
--- Sekret
Centrum wszechświata
Widzę stąd
Dostrzegam
Gdy wychylam głowę
Staje na palcach
Zza przestrzeni wyglądam
Podniecam
Mojej ciężkości punkt
Którego sięgnąć nie mogę
Sekret odkryty
Powracam więc
Odchodzę
Widzę stąd
Dostrzegam
Gdy wychylam głowę
Staje na palcach
Zza przestrzeni wyglądam
Podniecam
Mojej ciężkości punkt
Którego sięgnąć nie mogę
Sekret odkryty
Powracam więc
Odchodzę
wtorek, 3 listopada 2015
--- Niezmartwychwstawalnie
Skrapla się ciepło przy moich dłoniach
Jestem przez chwile
Białym obrusem
Odświętnym
Dla ojców proroków
Wyimaginowanych
Dotkniesz mnie
Zjesz na mnie
Odczujesz kanty wyprasowane
Lewostronna uczciwość
Szczera lecz płonna
I choć Cię w brzuch dotykam
W stopy ręce
W zakazane wzgórza
Tak piękne
Pragnę
Spijam szaleje zawrotów dostaje
Tak płonę fatalnie
Wychodzę przed wejście
i ginę tam umieram
Niezmartwychwstawalnie
Jestem przez chwile
Białym obrusem
Odświętnym
Dla ojców proroków
Wyimaginowanych
Dotkniesz mnie
Zjesz na mnie
Odczujesz kanty wyprasowane
Lewostronna uczciwość
Szczera lecz płonna
I choć Cię w brzuch dotykam
W stopy ręce
W zakazane wzgórza
Tak piękne
Pragnę
Spijam szaleje zawrotów dostaje
Tak płonę fatalnie
Wychodzę przed wejście
i ginę tam umieram
Niezmartwychwstawalnie
--- Imię moje
Bezdomni znają me imię
Brudne moje imię
Imię moje śpi obok
Obok mnie czuwa
Nakradłem w życiu
Imię moje kradzione
Kradziona gitara
Imię moje nie płacze
Moje imię puste
Nic nie znaczy
Nie pomaga
W pociągach nocuje
Przed słabością się wzdraga
Bezdomni znają me imię
Znoszone moje imię
Moje imię nie mówi nic
Mitomanią się brzydzi
w mitomanie popada
Brudne moje imię
Imię moje śpi obok
Obok mnie czuwa
Nakradłem w życiu
Imię moje kradzione
Kradziona gitara
Imię moje nie płacze
Moje imię puste
Nic nie znaczy
Nie pomaga
W pociągach nocuje
Przed słabością się wzdraga
Bezdomni znają me imię
Znoszone moje imię
Moje imię nie mówi nic
Mitomanią się brzydzi
w mitomanie popada
poniedziałek, 2 listopada 2015
--- Skrzydła na wiatr / część druga
Wołam.
Ja
Pan z wiatru
Talizman oczekujących
Wołam
Ostateczny
Nienasycony po wieczność
Pamiętający
Wołam
Wiatr porywa me słowa...
Ja
Pan z wiatru
Talizman oczekujących
Wołam
Ostateczny
Nienasycony po wieczność
Pamiętający
Wołam
Wiatr porywa me słowa...
--- Skrzydła na wiatr / część pierwsza
Odliczam do trzech
Trzynastu potem do pięciu
Stawiam skrzydła na wiatr
Odlatuję oddaje się i trwam
Orkiestra mi gra
W głowie mi gra
W sercu
Wtapiam się w ruch
I w świadectwo jego
Nasycam się dźwiękiem
Chociaż trzymam Cię za rękę
Nie zjednoczę się z sobą ani
Nie zjednoczę się z Tobą maleńka
To zbyt odlegle nam trwa
Trzynastu potem do pięciu
Stawiam skrzydła na wiatr
Odlatuję oddaje się i trwam
Orkiestra mi gra
W głowie mi gra
W sercu
Wtapiam się w ruch
I w świadectwo jego
Nasycam się dźwiękiem
Chociaż trzymam Cię za rękę
Nie zjednoczę się z sobą ani
Nie zjednoczę się z Tobą maleńka
To zbyt odlegle nam trwa
niedziela, 1 listopada 2015
--- Po wszystkim
1, 1, 2, 3, 5...
***
Świat
Płonie
Spokojnie
Nieczysta dusza
Przekonana
Opuszczasz
tamten
cień
***
Świat
Płonie
Spokojnie
Nieczysta dusza
Przekonana
Opuszczasz
tamten
cień
--- Bezszelestność
Skrzynka z zeszytami: rok 2008
Nie jestem nim zachwycony jako wierszem, bo jest kiepski. Za to bardzo podoba mi się jego treść .
Kiedyś podejdę do niego z dłutem i może sklecę coś ładniejszego.
***
Mieszkanie to było puste i ciemne
Okna na oścież pootwierane
Gdybyś tylko mi powiedziała
Pozwoliła się dotknąć
Dłoń podała
Lecz Ty
Stąpałaś delikatnie
Stąpałaś bezszelestnie
Lekko jak wiatr wieczorny
Gdzieś między nie wiem a wiem
Tylko ta cisza
Cisza nocna
Nie mogłem się ruszyć
Bo zniszczył bym ten spokój
Jestem zbyt ciężki
I zbyt mało bezszelestny
Jeszcze pewnie nieraz się pokażesz
I niejednej nocy
Mała nie śpi wiem
I uczę się powoli
Zarówno płakać jak i niemieć
Uczę się bezszelestności
Gdybym tak mógł
Po prostu podejść i znów Cię poczuć
Muszę się tego nauczyć
Twojej bezszelestności
Nie jestem nim zachwycony jako wierszem, bo jest kiepski. Za to bardzo podoba mi się jego treść .
Kiedyś podejdę do niego z dłutem i może sklecę coś ładniejszego.
***
Mieszkanie to było puste i ciemne
Okna na oścież pootwierane
Gdybyś tylko mi powiedziała
Pozwoliła się dotknąć
Dłoń podała
Lecz Ty
Stąpałaś delikatnie
Stąpałaś bezszelestnie
Lekko jak wiatr wieczorny
Gdzieś między nie wiem a wiem
Tylko ta cisza
Cisza nocna
Nie mogłem się ruszyć
Bo zniszczył bym ten spokój
Jestem zbyt ciężki
I zbyt mało bezszelestny
Jeszcze pewnie nieraz się pokażesz
I niejednej nocy
Mała nie śpi wiem
I uczę się powoli
Zarówno płakać jak i niemieć
Uczę się bezszelestności
Gdybym tak mógł
Po prostu podejść i znów Cię poczuć
Muszę się tego nauczyć
Twojej bezszelestności
--- Rytm który ma coś wspólnego z życiem.
To cudo poznałem dzięki Eli, całym sercem polecam każdemu.
Dla mnie jeden z najważniejszych kawałków muzyki jakie znam.
***
Paolo Nutini - Iron Sky
Dla mnie jeden z najważniejszych kawałków muzyki jakie znam.
***
Paolo Nutini - Iron Sky
--- Krąży tuż za emocjonalnym horyzontem.
Jak w tytule.
Wróciłem od Anny bogatszy o Marka Olivera Everetta.
***
Wróciłem od Anny bogatszy o Marka Olivera Everetta.
***
--- Prostota i nieociosanie
Za właśnie prostotę i nieociosanie to wykonanie uwielbiam.
Muzyka robiona tu i teraz, garażowo, akustycznie, na żywo, na jednej gitarze albo po prostu na szybko zawsze brała mnie z wyjątkową łatwością.
***
Muzyka robiona tu i teraz, garażowo, akustycznie, na żywo, na jednej gitarze albo po prostu na szybko zawsze brała mnie z wyjątkową łatwością.
***
Glen Hansard - Lowly Deserter
--- Akustyczna medycyna
Skrzynka z zeszytami: rok 2007
***
Nie ma wyjścia
Nie ma słów
Gdzie są myśli
Uciec znów
Nie ma wyjścia
Nie ma słów
Znaleźć siebie
W akustycznej
Medycynie snów
***
Nie ma wyjścia
Nie ma słów
Gdzie są myśli
Uciec znów
Nie ma wyjścia
Nie ma słów
Znaleźć siebie
W akustycznej
Medycynie snów
--- Będę trujący
Skrzynka z zeszytami: rok 2009
***
Uciekam i rzężą mi płuca
wypluwam zęby
Niszcze ściany i walą się budynki
Ciebie też zabije
Póki goni mnie twój szept
Nie zamienię się spowrotem w człowieka
Bestią będę
Będę trujący
Będę snem
Potem.
Nigdy już nikt i nikogo
nie ona nie pozna mnie
już moje mięso będzie śmierdzieć
dusznością strachem i
Krew urojona z oczu i uszu
Przy śniadaniu, przy spacerze
Leżąc w trawie szukając gwiazdy
Którą kiedyś sam sobie obiecałem
Gdy Cię już dotknę
Leżysz rzucona w kąt
Wciśnięta między książki
I tuz za łóżkiem
Razem z twoją bielizną zapomnianą
Ja to wszystko wiem
Zbyt dobrze pamiętam
To ile piw możesz wypić
I którą brwią lepiej ruszasz
***
Uciekam i rzężą mi płuca
wypluwam zęby
Niszcze ściany i walą się budynki
Ciebie też zabije
Póki goni mnie twój szept
Nie zamienię się spowrotem w człowieka
Bestią będę
Będę trujący
Będę snem
Potem.
Nigdy już nikt i nikogo
nie ona nie pozna mnie
już moje mięso będzie śmierdzieć
dusznością strachem i
Krew urojona z oczu i uszu
Przy śniadaniu, przy spacerze
Leżąc w trawie szukając gwiazdy
Którą kiedyś sam sobie obiecałem
Gdy Cię już dotknę
Leżysz rzucona w kąt
Wciśnięta między książki
I tuz za łóżkiem
Razem z twoją bielizną zapomnianą
Ja to wszystko wiem
Zbyt dobrze pamiętam
To ile piw możesz wypić
I którą brwią lepiej ruszasz
--- Pokrzywa
Dusza niech będzie przeklęta
Nieznośna niewinność
Piekłowstąpienie
Przy ogniu najświętszym panna dziewiąta
Barwy na twarzy
Pot i kosmyki
Oddech indiański
Wiatr i pokrzywa
Wyczuj mnie mówi włosy wyrywa
Wyczuj do cholery zdobywaj
Święto słabości święto bębna
Święto żywej krwi wypitej do sedna
Ruch płomieniem brany
Wokół ognia tańczony
Niech ten taniec umiera
Z każdym uderzeniem niech żyje swój krzyk otwiera
Niech się walą wspomnienia
Fermentuje świadomość
Kły we krwi niech błyszczą
Niech miota ruch w ogień aż wilki wypuszczą
Ciemność niech straszy
Bo w ciemności najstarsze są bestie
Wrzaskiem niesiona chwila
Na wieczną przestrzeń
Nieznośna niewinność
Piekłowstąpienie
Przy ogniu najświętszym panna dziewiąta
Barwy na twarzy
Pot i kosmyki
Oddech indiański
Wiatr i pokrzywa
Wyczuj mnie mówi włosy wyrywa
Wyczuj do cholery zdobywaj
Święto słabości święto bębna
Święto żywej krwi wypitej do sedna
Ruch płomieniem brany
Wokół ognia tańczony
Niech ten taniec umiera
Z każdym uderzeniem niech żyje swój krzyk otwiera
Niech się walą wspomnienia
Fermentuje świadomość
Kły we krwi niech błyszczą
Niech miota ruch w ogień aż wilki wypuszczą
Ciemność niech straszy
Bo w ciemności najstarsze są bestie
Wrzaskiem niesiona chwila
Na wieczną przestrzeń
--- Dym
Skrzynka z zeszytami: rok 2009
***
Zrozumiesz -
- Dokąd biegniesz nie ma nic
Dalej będziesz biec
Rozumieć dalej
Nic się nie zmienia
Tylko dlatego że chcesz
wszystko tonie we mgle
zaczekaj zniknij odpuść zejdź
Nie stracisz zmysłów
Rozsądku tak łatwo
zawsze będziesz
Mieć wczoraj i jutro i
Nie mieć - wszystko może być i chce
Ściana zamazana
Książki na podłodze
papieros nie smakuje w ogóle
Dym
Klatka zaszczana
Słuchawki drgające
Przenosisz się na inne piętro
Sen
***
Zrozumiesz -
- Dokąd biegniesz nie ma nic
Dalej będziesz biec
Rozumieć dalej
Nic się nie zmienia
Tylko dlatego że chcesz
wszystko tonie we mgle
zaczekaj zniknij odpuść zejdź
Nie stracisz zmysłów
Rozsądku tak łatwo
zawsze będziesz
Mieć wczoraj i jutro i
Nie mieć - wszystko może być i chce
Ściana zamazana
Książki na podłodze
papieros nie smakuje w ogóle
Dym
Klatka zaszczana
Słuchawki drgające
Przenosisz się na inne piętro
Sen
--- Wciąż inny
Skrzynka z zeszytami: rok 2009
***
noc to sen
krew to życie
dzień to treść
wciąż inna
droga to sens
cel to gdzieś
iść to chcieć
Mieć to tak naprawdę być
Możesz sam być kiedy chcesz
zawsze inny zawsze gdzieś
ile razy zmienisz treść
nim zrozumiesz sens?
***
noc to sen
krew to życie
dzień to treść
wciąż inna
droga to sens
cel to gdzieś
iść to chcieć
Mieć to tak naprawdę być
Możesz sam być kiedy chcesz
zawsze inny zawsze gdzieś
ile razy zmienisz treść
nim zrozumiesz sens?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
