Jednym się to kojarzy z okien cyklonu, inni nazywają to ciszą przed burzą - to mało istotne, dopóki znasz to odczucie.
Niebo ciemnieje.
Lubię burze, to coś zostało jak zadra we wspomnieniach - atawizm.
Poczucie niepokoju i jednocześnie bezpiecznej ulgi.
Dawno nie jadłem dzikich malin. Niby takie proste.
I przelewa się w świadomości jak płyn.
Hydrostatyka, zatem.
I dopiero teraz czuję, jak wraca do mnie Wilk Stepowy.