Etykiety

niedziela, 31 marca 2019

Pierwsza noc przy otwartym oknie tego roku

I wreszcie mam tytuł dla utworu który prześladuje mnie od lat.
Jest 5 rano, ptaki się odzywają. Po zimie ten jazgot jest przyjemny dla stęsknionego ucha.
Czuje się jakbym topniał z formy zamarzniętego posągu. I to nie do końca ma związek z ledwo skończoną zimą.
Człowiek może płonąć od środka, ale jeśli ogień nie ma ujścia, kontaktu z żywym światem, jest jedynie błyskawicznym wspomnieniem. I wszystko co zamarznięty przeżywałem było pozbawione ataku. Wchodziło gładko i odchodziło. Było nieodczuwalne w sferze emocjonalnej.
Bardzo mi z tego powodu przykro, bo to był dobry czas. Warty odczuwania z pełnią skutków.