Co się stało z moją miłością
Przepływa mi przez palce
I szepcze przez okno
Z ciemnej nocy i mgieł lasu
Nie mógłbym być bliżej
Co się stało z moją bliskością
Wyciągniętą z pomiędzy dźwięków pianina
Niezachwianą pewnością
Uniosła się razem z sercem
I unosząc z wiatrem znikła
Nie mógłbym być bliżej
Jechać nie mógłbym szybciej
Nie mogło być później
Dalej już tylko kolejny dzień
Beznamiętnie nadchodzi
***
Po kryzysach przychodzi spokój. Mój wręcz autystyczny spokój, świat zawężony do rozmiaru doniczki, do rozmiaru kierownicy samochodu, do rozmiaru gitary. Oswajamy się.