Etykiety

środa, 28 października 2015

--- Krótki wiersz o człowieczeństwie, filozofii, życiu, miłości i marzeniach

Choć może nie wygląda, ja ten jeden wers rozpatruję zdecydowanie i bez wątpliwości jako ukończony wiersz.
Żadne słowo więcej nie ujmie tej myśli bardziej, lepiej, dosadniej, subtelniej...


***

Wyśpiewaj sobie dom.

--- Lotki

Zamykam oczy dym z ust ulatuje
Chcesz wiedzieć kim jestem?
Nędznym...
Może ja chce wiedzieć kim jesteś
Albo chce byś Ty

Chce byś chciała

Wymiary się przenikają
Niby jest coś a na dotyk nie ma nic

Miłość
Akt zrastania i wspólny brud
Odchodzę za każdym jednym razem
Kiedy w oczy mi

Patrzysz i czuję powiew przestrzeni
miejsce na chłód
Tak przerażająco cienka nas trzyma nic
Jej pęknięcie to śmierć jakaś
Chyba

Miałaś tu być
A Ty marzniesz się boisz cierpisz
zrobiłem Ci miejsce
Nie chcesz wejść i obok stoisz

Krzyczę w torebki
w cukier kawę papierosy
Nie ma mnie a jestem tak bardzo
sypie się piach jestem

Na szafie leżą tabletki
A Ty wciąż obok
Zbyt blisko by cierpieć uczciwie
Zbyt daleko by zasnąć

Prawdziwie
Nie ma w tym życiu nic co znam
Chcę lecieć lecz skrzydeł
lotek piór ni śmigieł nawet
brak

--- Rock&roll

To też grat tak stary, że nawet nie pamiętam gdzie powstał. Ale jest w nim coś z tej szczeniackiej wiary w to, że "słońce wstaje i zachodzi na twój znak". I pierwszej miłości.

***

Stolica twoich ust
Tam w dole jest ziemia,
boski piach i kurz
nic do zapomnienia
Kiedyś śmialiśmy się więcej
wina nie do przeoczenia
A Nasza droga
Cienka nić pajęcza
Mały talizman potrzebny do szczęścia
Twoje włosy rozwiane
Dla niego Mała, Maleńka
Dla niej rock&roll

Pobudowali nam marmurowe schody
szkłem wyłożyli ogrody
Twoja miłość najdalsza
Pomniki postawione szaleństwa
Kamień rzucony w wodę
Najwspanialsi
pośrednicy szczęścia
trzynaście szczerozłotych mil
i porośnięty bluszczem dom
Dopóki sypiasz w pustych butelkach
Nie zjednoczę się z sobą
Nie zjednoczę się z Tobą, maleńka
Nie odgadniesz komu z nas dziś bije dzwon

--- Bestia

Bestia - pokarm
Z człowieka powszedniego
Co nie zna lotu orła
Zamyka się paszcza
Uciekliśmy dziś

***

I sami sobie. Wiecie...
Sami sobie robimy krzywdę, ale mamy jeszcze szansę.

--- Słodkie ostrze zatracenia


Jestem ślepym podróżnikiem
Zranionym słodkim ostrzem zatracenia
Po to by nie widzieć zła
Wyróżniać od muzyki fałsz
Zagmatwanych nieskończonych kłamstw

Mówią o mnie ślepy
Lecz widzę więcej niż oni
Jest w słodkiej ironii wiedzy
Zarozumiała ćma co trwoni strach
Na tak skrajnie sztuczne potrzeby

Kiedy mówisz mi o perspektywach
Nie mamy
Tego samego na myśli.

--- Wiosna

Sporo wyrazów sympatii wobec tego małego stwora usłyszałem.
Ja traktuję go zdecydowanie z przymrużeniem oka. A może nie?
Przynajmniej trochę niewiadomej mu nie zaszkodzi.

***

Człowieku powiedz mi
Co dzisiaj masz?
To Jedno jest pewne
Nareszcie
Gdy tylko zrobi się cieplej
Wyjdziemy wszyscy
Poszukać znów
Naszych szczęść
I nieszczęść

Jedząc wiosennie
Więcej i częściej
Grzejąc słońcem
Grzbiety wyciągnięte
Znów odnaleźć
Kilka
Naszych
Miejsc

--- Pora obiadowa

Żebra ziemi wydymają się w huku obiadowych pór
Godziny szczytu dymają leśną polanę
Zalewają twarz wytęsknionego boga

Pustynia rozbiega się z nocą
Oddala od siebie dalekie już oddale
Między ludzkimi bliskościami

Szeptem kota na dachu ze spuszczonym ogonem
Jest sięganie korzeniami do dna z wyrazistym smakiem
Poruszeni tkwimy w głębokim samogwałcie

***

Niepokój i pośpiech idą w parze z, o dziwo, spokojem i statecznością. Z odpowiedniej perspektywy wszystko zaczyna się układać w spójną całość. Tak też jest tutaj.
Zapomnieliśmy co to znaczy być ludźmi. Wolimy się wyperfumować i pójść do drogiej restauracji, zamiast nago biegać i czuć jak mrozi nas śnieg. Boimy się cielesności, bólu, słabości, brzydoty, a w tym całym zakrywaniu listkiem figowym zgubiła się gdzieś naturalność, którą każdy z nas w sobie nosi.
Ot, zwykła myśl na niedzielę.

wtorek, 27 października 2015

--- Ptaki węże koty

Ten wiersz w swoim czasie, zupełnie przypadkiem (głupi żart, dzięki Lu) wygrał mały lokalny konkurs poetycki na Slot Art Festival. W sumie było by to miłe, gdyby nie ta cała otoczka i powinność udawania bardziej społecznego gościa niż się jest.

***

Zamknij moje dłonie, by przyspieszyć zmianę
nie mamy dużo czasu, maleńka
ptaki węże koty
na dachach rozpaczy i ucieczki

Piękne kłamstwo mantra pustelnika
marzenie tęskniącego
czas wyciągnie się dalej
jak kot jak wąż
jak lot drapieżnego ptaka

Wysoko nad pustynią

W sercu niewolników drzemią demony wolności
i zniewolenia
zbyt blisko nam do upadku
od tego wytęsknienia

Spróbujmy
musimy spróbować
nie bać się wypowiedzieć
jak bliskie są nam ikarowe marzenia

***


--- Gitary i wiersze

Spójrz na nich,
Mają te gitary i wiersze
Tajne stowarzyszenia negacji ciszy

W drogę panowie szlachta,
Nie tutaj wasze miejsce
Ustąpcie samozwańcom niedobrych bóstw

Prorokom głoszącym oddech ulicy
Z wiarą w święte miasta.

W przestrzeni prawdy
Echa starych piosenek
Odbijają się od granic teraźniejszości

Nie posiądziecie żadnej winy na własność,
Ze strachu splotą wam wieniec
Z marzeń i krwi zawiści

Wy straceńcy, słudzy doskonałości
Kapłani wszelkiego nasycenia

***

Jeden z tych zakurzonych, popełnionych kiedyś na rogu Szewskiej i Rynku w Krakowie, z czasów kiedy wystarczająco mocna wiara wystarczyła by z gitarą podróżować po świecie zupełnie nie przejmując się jutrem.

Przecież "jutro jest takie dalekie"...



(Ja to ten w środku)

(Autor zdjęcia mi nieznany)

--- "Mamo, dostałem 9"

Ze wszystkich liczb najtrudniej w dziewiątkę uwierzyć
upadam, powstaję
do góry nogami przewracam
staję się najlepszy
Rzucam Ci wyzwanie

***

Uwielbiam. To było olśnienie.

--- Wino, papieros i Reed

Właściwie w tym temacie się rozpisywać nie będę. Kto to czuje ten wie.

***



Lou Reed - This Magic Moment

--- I znowu ten lew

Słońce na horyzoncie
Zachodzilo mozolnie

Nie będzie wśród nas
Dobra i zła
Żadnych błędów
Miłości nadziei

Ponurych deszczy
I lwa

Nasiąknę muzyką
I wyjdę przed dom
Poszukam tej bramy
I wyjdę nią w świat

--- Prawie strach

Wieczór tak ciemny dziś zapadł
prawie że strach budząc
rozsypał gwiazd bezmiar
lekko podpalił ogień - para oczu

ja
w ciszy wiem że jesteś
coś z daleka się dzieje
jedną tylko iskrą się pożar zaczyna
po omacku trafi gdy twoja dłoń i moja

i jak ogień się rzucasz
choć czekasz

Ty
jesteś burzą włosów, własnym krzykiem
nienawiścią i miłością
bezkresem własnej samej siebie
delikatną plażą cichą, drżącą od czułości

I drżysz poruszona gdy myśl moja
wraz z twoją
i śmielej coraz i siła niepokonana
gdy między ramionami zbyt pusto

Jak dymu wyciągnięte ulotne ciało
lekko roztańczone delikatnie tak
a mocno
po nikomu nie znanych nutach

po Tobie co jak ogień się rzucasz
choć czekasz

przyjdź

I niech ciemną nocą, rozgwieżdżoną
ten cały blask opadnie wprost ramiona
twoje rozświetli gdy staniesz przy bramie
i szepniesz cichutko - więc jestem...

***

Dość banalny, ale ot, został.
Pamiątka po czasie kiedy komplikował mi się romantyzm.

--- Jeżeli nie sobą

Jeżeli nie jestem sobą
Opowiedz mi kim jestem
Bo nie jestem Tobą
I nie jestem twoim wierszem

Jeśli Ty nie jesteś sobą
Ja nie powiem Ci kim jesteś
Bo nie wierzę w mądrość
Ty nie wierzysz w moje wiersze

--- Małe stonerowe szaleństwa

Które jak najbardziej mi się przydarzają. Stonery i progresy to coś co mocno wpłynęło na moje muzyczne życie. Zbyt różnej muzyki słucham, żeby nazwać się prawdziwym fanem któregokolwiek, jednego gatunku, więc fanem nie jestem.
Sympatykiem takiego brzmienia już jak najbardziej.

***

(Nie pijcie wina o nazwie "Stoner", jest naprawdę ohydne. Przynajmniej na trzeźwo.)




My Sleeping Karma - Soma
Album

--- Kuchnia na dwa

Słowa jak zaklęcia
Wywołuję wilka z lasu
Dzwonisz do mnie
Wywabiona z innych czasów

(Jesteś między kropką
A dużą literą
Czasem zdanie
Się Tobą kończy)

Mówię Ci wtedy "tak"
Nawet nie chcę się bronić
A Ty nawet nie chcesz się wtedy bronić
Mówisz więc "tak"

Zostaniesz więc u mnie
Może ja zostanę u Ciebie
Będziesz myśleć - Boże...
Czemu tak nie może być na co dzień?

Ale to tak naprawdę nie ma znaczenia
Żadne z nas nie ma kuchni na dwie osoby

Wiesz dobrze że słowa mają urok
Zaklinamy się wzajemnie
Dokładnie tak potrzebujemy
Jak potrzebujemy siebie

Próbujemy więc pieścić i
Wejść na odległość uczuć
Ktoś potem przyjdzie
I przerwie

W ostatnim momencie
Kiedy będziesz już tak blisko
Wystarczy jedno sprawne cięcie
Gdy spotkają się nasze ręce

Przez szybę

--- Muzyka ciała

Pewne rzeczy nie potrzebują słów.
Usiądźmy zatem i chłońmy.

***





Song of the Butterfly
Nagrane na Everness Festival / Węgry
Istvan Sky Kék Ég, Estas Tonne, Pablo Arellano, Indrė Kuliešiūtė

--- "Drogi Spence..."

  27 października, jest nijak. Dokładnie w taki sposób należało by wyobrazić sobie jesień. Siedzę na krawężniku i myślę. Palę papierosa.
  Jestem w trakcie lektury książki Shauna Ushera "Listy niezapomniane". Przyznam, że nie spodziewałem się od niej aż takiego poruszenia.
Zawsze miałem olbrzymią słabość do listów. Czasem trudną - na pewno więcej ich spaliłem i podarłem niż faktycznie wysłałem...
List to jednak list. Wyjątkowa forma rozmowy i jednocześnie równie wyjątkowa forma literatury. Ze wszystkich, ta prawdopodobnie daje poczucie najbliższego obcowania z autorem (a może rozmówcą?).

Czytanie prywatnej korespondencji to trochę niepokojąca zabawa. Rozmowy w które możemy wejść dzięki temu zbiorowi są bardzo często skrajnie intymne. I jest to taka intymność, przy której rozebranie się do naga jest neutralne jak podanie ręki. Nie jestem pewien jak prawidłowa jest moja chęć emocjonalnego uczestniczenia w tych rozmowach, ale wzmaga się ona z każdym przeczytanym listem. To co dzieje się z moim sercem jest za to bezwarunkowo dobre. Dlatego właśnie przemogłem tę moralną niepewność i tracę kolejne godziny snu oraz spokoju, siadając przy następnej i następnej rozmowie na wyblakłych kartkach.
  Nie do końca jestem w stanie sobie wyobrazić emocje, które towarzyszyły pisaniu tych małych dzieł sztuki. W trakcie czytania zdarzały mi się momenty kiedy miałem problem z opanowaniem własnych. A przecież jestem tylko czytelnikiem, dzieli mnie dystans nie uczestniczenia w historiach, które Ci ludzie przeżywali...
Faktycznie część listów jest bardziej ciekawostką niż naprawdę angażującym emocjonalnie zjawiskiem (Dla przykładu list Kuby Rozpruwacza tudzież Leonardo da Vinci. Oczywiście w mojej opinii ). Część z nich to także doskonałe źródło inspiracji jak i zwyczajnych życiowych porad (i nie mam wcale tutaj na myśli przepisu na babeczki od Królowej Elżbiety, a raczej - fantastyczny list napisany przez Huntera S. Thompsona do przyjaciela, w którym, krótko mówiąc, odpowiada na pytanie co robić w życiu. Naprawdę polecam przeczytać).
Niezależnie od tematu czy autora, jak już wcześniej napisałem - list to list. Cały czas gdzieś tam obok jest człowiek i tego poczucia nie brakuje w powyższej książce. Autor zadbał o poprawne przepisanie tekstów, łącznie z błędami według oryginału, a gdy tylko było to możliwe zamieścił zdjęcia. Zawsze też dostajemy wraz z listem zwięźle nakreślone okoliczności jakie towarzyszyły prezentowanej korespondencji. W  niektórych przypadkach jest to wręcz niezbędne do zrozumienia, jak ważne były te słowa dla piszących.
   Największe wrażenie zrobiły na mnie oczywiście listy miłosne maści wszelakiej. Bo listem miłosnym bywa również list pożegnalny. I wiele innych, czasem niepozornych.
Miłość ukryta w manierach, w trosce, a czasem w zwykłych codziennych pytaniach. W tych samych listach przeziera nieraz także potworna samotność i myślę, że nie bez powodu. W końcu to rodzona siostra miłości.
Jak bardzo musiała gnębić Katherine Hepburn gdy pisała do nieżyjącego przyjaciela, Spencera Tracy'ego? Każda linijka tego listu to nic innego jak miotanie się w amoku między krzykiem a zupełną ciszą.
  Zdecydowana większość z tych ludzi już dawno nie żyje, razem ze swoimi miłościami i namiętnościami. Także razem ze swoją samotnością. A my zostajemy tutaj ze swoimi i odejdziemy dokładnie tak samo jak oni. Mniej lub bardziej po cichu, "bez gwizdka, trzasku ani huku, pociąg odjedzie delikatniej niż się spodziewamy" i również taką refleksje przynosi między wierszami lektura tych listów. Wiele z nich wcale nie jest smutnych. Są dziecinnie naiwne, pełne szczęścia, spokojne, pełne obaw, niektóre dziennikarsko chłodne w przekazie. Kilka razy zdarzyło mi się uśmiechać kącikiem ust, kiedy czytałem kolejną dowcipną, listowną ripostę.
Wszystkie mają jednak tę jedną, wspólną, nostalgiczną cechę. Zarówno autorzy jak i ich uczucia przemijają.

  Zawartość tych 407 stron to piękne, wzruszające świadectwo ognia, jaki od stuleci trawi nasze serca. Jest to także memento o popiele, który po nim zostaje. Bez śladu koloru, smaku ani dźwięku. Pustka i chłód poranka nadejdzie, więc dorzucajmy do ognia ile się tylko da i płońmy.
W końcu "to tylko przejażdżka".

poniedziałek, 26 października 2015

--- "To tylko przejażdżka"

Świat jest jak przejażdżka w wesołym miasteczku i kiedy się na nią zdecydujesz, to myślisz, że jedziesz naprawdę, bo tak potężne są nasze umysły. I przejażdżka leci do góry i na dół, i wszędzie dookoła, chwilami jest przerażająco, chwilami spokojnie i jest bardzo kolorowo, i jest bardzo głośno, i jest zabawnie… przez jakiś czas. Niektórzy są na przejażdżce już od dłuższego czasu i zaczynają zadawać pytanie: „ To się dzieje naprawdę czy to tylko przejażdżka?” A inni ludzie, którzy pamiętają, przychodzą do nas i mówią: „Hej, nie przejmuj się, nie bądź wystraszony. Nigdy. Ponieważ… to tylko przejażdżka.”
Ale my… zabijamy tych ludzi.
„ – Uciszyć go! Dużo zainwestowaliśmy w tę przejażdżkę. Uciszyć go! Popatrzcie, jakie mam zmarszczki od zmartwień, popatrzcie na moje grube konto w banku i na moją rodzinę. To musi być prawdziwe.”
– To tylko przejażdżka.
Ale my zawsze zabijamy tych dobrych ludzi, którzy próbują nam to powiedzieć. Zauważyliście to? I pozwalamy demonom rządzić w amoku. Ale to i tak nie ma znaczenia, ponieważ… to tylko przejażdżka. I możemy ją zmienić, kiedy tylko chcemy. To tylko kwestia wyboru. Żadnego wysiłku, żadnej pracy, żadnych oszczędności… Wystarczy wybrać. Teraz. Pomiędzy strachem a miłością. Oczy strachu chcą, abyś założył sobie większy zamek w drzwiach, kupił broń, zamknął się w domu. Oczy miłości zamiast tego postrzegają nas wszystkich jako jedność. Więc oto co możemy teraz zrobić, żeby zmienić świat. Żeby mieć lepszą przejażdżkę. Wziąć całą kasę, którą każdego roku wydajemy na zbrojenia… i przeznaczyć ją na ubranie, wyżywienie i edukowanie biednych tego świata, co zwróciłoby się wielokrotnie. Żadna osoba nie czułaby się wykluczona. A my moglibyśmy podbić wszechświat. Razem. Zarówno ten wewnętrzny, jak i zewnętrzny… na zawsze. W pokoju."

Bill Hicks - Londyn 1992

niedziela, 25 października 2015

--- "Maggot Brain"

Jestem fanem Nico Vega.
A Julia zaskoczyła mnie wyjątkowo, kiedy podesłała mi Maggot Brain w ich wykonaniu. (Kawałek, który pojawił się na ostatnio oglądanym przeze mnie filmie)

Ta dwójka ma między sobą ciekawą chemię, miło się patrzy, miło się słucha. 



Maggot Brain w wykonaniu Nico Vega