Etykiety

czwartek, 28 grudnia 2023

Nie śpię tej nocy.
Moj umysł jest oszołomiony nietypowym harmonogramem.

Nęcę go za kreatywnością. 

Z gracją pijanego w sztok biegnę w świat tego co może być.




czwartek, 21 grudnia 2023

Wsiadam do samochodu.
Jest już ciemno.

Kończę pracę z uczuciem ulgi i zmęczenia - mało mam pojemności i to zimno mnie męczy.
Mówię szybko, chaotycznie, trudno mnie zatrzymać i sam nie wiem dokąd zmierzam.
Jestem zmęczony i potrzebuję odpocząć. 

Czarny asfalt oblany czarną nocą i tylko światła samochodów jak kontrast na sztuce z jakiejś fantomowej epoki.

Wszystko wyrwane z kontekstu.










sobota, 25 listopada 2023


Jeszcze stojąc w temacie Kate Bush - nie wierze, że przy powstawaniu tej płyty chociaż raz nie zostala przywołana, ja tutaj czuje ogromny wpływ.
Byłbym gotowy zresztą określić tą płytę jako ich najlepszą.

poniedziałek, 20 listopada 2023

 


Dawno nie słyszałem tego charakterystycznego dźwięku kruszenia się śniegu pod butem. 
Z początku staranna próba unikania błota świadczy o pewnym odzwyczajeniu. 
Potem przychodzi jakaś podświadoma akceptacja. Przemoczone buty już nie przeszkadzają.
Przemarznięte ręce zaczynają odtajać w kieszeniach. Oswajasz się.
A głowa wręcz pragnie ocierać się o ośnieżone gałęzie. 

Kiedy ciało poczuje choć lekką woń tego uczucia, zaczyna wyrywać się aby czuć bardziej, więcej, mocniej.

Oby padało jak najwięcej. Oby mgła wzeszła jak najgęstrza. Oby wiało.
Oby jak najbliżej tej dziczy.


Skoro ciało to i emocje można wywietrzyć. Pobawić się nimi. Poobracać w palcach.
Chciałbym, żeby prościej było je poukładać między nie chcę i chcę. Między potrzebuję i nie. Między akceptuję i nie akceptuję. 
Co jest moim soft limitem, co jest twardym, a co wręcz przeciwnie. 
Sprawczość to nie tylko rurki z kremem. Chłopczyk z zapałkami i papierowym świecie.
Ale nie jest mi prosto. Choć jest już lepiej.

I teraz po spacerze także lżej, mimo braku konsensusu.


Minęło już kilka miesięcy i widzę ile się zmieniło.
Moja pewność siebie powróciła. Poczucie tego kim i gdzie jestem stało się realniejsze.
Wróciła mi wrażliwość i coraz mocniej czuję potrzebę odczuwania.
Kompas, cholera. Bez niego wszystko jest do dupy.
Uczę się stawiać granice i akceptować swoje ograniczenia, chociaż to trudna rzecz.
Zwłaszcza, że wiem - niektórych nigdy nie zaakceptuję.

Pewnie zawsze będę swoim największym przeciwnikiem. Fajnie było by zacząć szanować tą walkę.

I jak to zwykle na spacerze. Zabłądziłem. Nie będę się teraz cofał - jest tu trochę ścieżek których nigdy nie sprawdziłem.


 Pierwszy raz usłyszałem ten kawałek w wieku 4 lat.

And it never stops.

sobota, 18 listopada 2023


 "But don't you understand
The hunger makes the man
With all that lies in front of us
The world looks so ridiculous to me"

niedziela, 12 listopada 2023

--- Wewnetrzna

Z jednej strony dłoni -
Od wewnętrznej
Ty
Od drugiej zimno
Z jednej strony ciepło
To jest oddychanie twoim powietrzem
A od zewnątrz pusta przestrzeń
Ręka oparta na twoim boku unosi się i opada
Twoje oczy zamknięte w spokoju
A plecy zamknięte w powtarzalności oddechów
Tylko ja jestem jeszcze nieregularny
I stoję nad przepaścią naiwnie wierząc
Że zdążę przygotować się do skoku

czwartek, 9 listopada 2023

 

Szeptem ktoś mnie woła

Z pomiędzy drzew wspomnienem

Z mgłą unoszące się w świat

Stań się tym westchnieniem


Jak myśliwy i jak ofiara

Bądź gniewem i skomleniem

Bądź pewnością i zdradą

Stań się westchnieniem


Usłysz

Rytualne bębny

Bicie serca i grzmot

Spójrz

Słońce i księżyc goniące po niebie

Dwójka kochanków naiwnych szukających siebie


Tam w oddali

Wilk idący przez las

Przez ciszę, wilgoć i chłód

Przez święte lasu westchnienie


To nie jest nieubłagane

To jest naturalne


Rytualnie zataczam się i słaniam

O drzewa opieram

Ziemia ciągnąca mnie do siebie

I Krzyczący kruk


Ten Kruk pędzący po niebie

Jest jak znak


 


"I’ll bury you like treasure."


***



wtorek, 7 listopada 2023

 





Skomplikowaną drogą chodzi ludzki umysł

W mistycznej atmosferze

Przy dźwiękach fortepianu

Rozbiera traumę 

Odziera ją z ubrań

Jak kochankę

By na koniec wypełnić ją sobą

czwartek, 2 listopada 2023

 

Przeczytałem "Siddarthe", kiedy leżałem na kacu. 

Dziwna ta jesień.

Pełna pięknej muzyki. Pełna mnie. 

I kompas mi drgnął.

Co będzie dalej? 

Coś się zmieniło. 

Co się zmieniło?


I ta muzyka.

Bębny w głębinach.


Coś się zmieniło.


***



Siedzę na kamieniu i w zadumie obserwuję drogę

Tak jak obserwowałem samoloty siedząc na masce samochodu

Tak jak patrzyłem się w nicość, nocą na krawężniku


Dużo w moim życiu poszukiwania

Kim jestem - jakbym kimś konkretnym był

Dokąd idę - jakgdyby ten kierunek był z góry określony

Moja głowa pędzi szybciej ode mnie

Moje zmysły żyją swoim własnym życiem

A serce wymaga stałej opieki

A kiedy tak siedzę

Wszystko jest na swoim miejscu

Moje skomlące rządze zamieniają się w kolekcje zdjęć 

Rozwieszonych w pamięci


środa, 25 października 2023

"The sun casts a shadow at dusk, that cuts through your bones

Your body, and soul"


***


Zaczyna się piosenka

Wchodzisz w las

Ciemne otwiera swoje - światło

Scena rozpoczyna się 

A Ty siedzisz obok


Dwie dusze rozpaczliwie chcą się zbliżyć

Korzenie 

Wplątują się w słowa

Wplątują się w myśl


Możemy to przegadać

Możemy się dotykać

Możemy krzyczeć sobie w twarz

I Szeptać

W swoją stronę


Piosenka trwa

I tyle się dzieje wokoło

Wybuchają wojny 

I zmieniają się pokolenia

A my wciąż kręcimy tą pozytywkę

W kółko od nowa



środa, 18 października 2023

 Chciałbym

Abyśmy mogli się zatrzymać

Jesteś

Jak zawsze bez imienia


Ręką odgarniasz włosy 

Ze swojego czoła

W mojej wyobraźni

Ręką odgarniasz intruzów


Chciałbym

Abyśmy mogli porozmawiać

Pomilczeć

Posiedzieć w głębokim zapamiętaniu


Twoje oczy patrzą oczami kobiet

Z którymi spałem

Twoje ręce 

Które przez mgłę starałem się chwycić


Twoje serce tętniące paralelą

Gdzieś u samego spodu

Koło linii basowej

Które tak dobrze było by wreszcie wyczuć


Idealna nieznajoma

Którą znam tak dobrze

Spływa między wiersze 

Na sekundę przed tym

Kiedy znajdę odpowiednie słowo


wtorek, 17 października 2023

(Especially, 46:35)
 


Wahadło tnie powietrze i niesie mnie ku drugiej stronie

Wszedłem w czas wściekłości

Rozpędzony jak syrena w galionie




środa, 11 października 2023

 

Po południu wpadło mi do głowy, żeby pojechać na samotny spacer po lesie.

Czasami trudno mi jest balansować pomiędzy potrzebą interakcji z drugim człowiekiem a konstruktywnym spędzeniem czasu samemu. 
W końcu udaje mi się wyciszyć i zrobić sobie przestrzeń do wsłuchania się w siebie.
Czuję się jednocześnie poukładany jak nigdy i rozbity do formy pierwotnego chaosu. W głowie mam mocno wtulone w siebie poczucie spokoju i wściekłości, które doskonale się uzupełniają. 

Chyba właśnie umiera moja potrzeba superpozycji. 

W nocy, kiedy wróciłem do domu położyłem się na wznak na podłodze i włączyłem sobie koncert. 

Każdy dźwięk, każdy lokalny węzeł emocji, dotyka mi do kawałka skóry, do mięśnia, do kości. Celebruję moją synestezję.
Pięknie było by być muzyką. 

 2.10.2022

"Siedzę pijany na lotnisku w Katarze. Nie wiem do czego wracam. Siedzę niewyspany we własnej głowie, próbuję ukryć swoje myśli - które jak zawsze są niepoprawne. Całym ciałem trzymam ten chaos, który rwie się na wojnę. Kac powoli wchodzi, powoli wchodzi muzyka i słońce wschodzi. Ja schodzę. Koniec sceny."


Jak ogień z serca

Pieśń z serca

Jak huk z grzmotu

Pieśń idzie z burzy


Jak krzyk w przepaść

W otchłani się dłuży

Krzyk w pustkę

Milczeniem ściśnięty 

W kształce zasuszonej róży

Co pozostała jak blizna po ranie


Krzyk w horyzont 

Po kres i nieznane

Jak krzyk w przyszłość

Z przeszłości odbity 

Raz za razem

Fale i drgania

To z ust wystrzępionych 

Dygoty


Zostań ze mną

Desperackie wołanie

Przyjdź do mnie 

Zanim ostateczne się stanie

Odejdź 

Póki czas na zmianę

Spal wszystko co zostało

Zgnieć to serce

I daj mu piękną śmierć nad ranem


niedziela, 8 października 2023

 Och

I kolejna perełka.





Kiedyś miałem więcej do powiedzenia

Teraz patrzę

Dawniej chciałem oglądać świat w płomieniach

Teraz sam płonę


Sączy się

Z międzyczasu

Z przedramienia

Z pomiędzy słów


Nie zawsze taki byłem

Płonę

Nie zawsze taki

Byłem


Teraz nadal mówisz do mnie z mgły

Z nocy

Juz nie między słowami, a między

Myślami


A tam gdzie pogrzebaliśmy nasze uczucia

Pozostaną ślady walki i krwi

Tam gdzie pochowaliśmy nasze sny

Ten jeden, ostateczny demon 

Śpi


Zamykam oczy gdy idziesz przede mną

Mantra trwa


czwartek, 5 października 2023


 Wygnanie - 2


"Pędzić autem w stepie. W stepie spać. To dopiero miejsce."

Fast forward is fast reverse.

And leap of faith makes this different

Not strange anymore


"Wszystko co zostało schowaj do własnych kieszeni i idź zamiast się trzymać"

Odetchnął z ulgą

Zamknął zakurzony zeszyt

Z każdym słowem 

Był coraz dalej


Papieros dogasał w popielniczce 

Jak kiedyś

Dyskretny powiernik pocałunków

Zawarł w sobie wszystko co miało przeminąć

I zgasł.


Wziął do ręki stary kompas

Ten który przestał działać

I rzekł


Chodź stary przyjacielu


"Księżyc świeci z prawej, jest w pełni"

Zatrzymaj się na stacji benzynowej

Tam w stepie

Przetrzyj kurz z okien

To nie czas na słabość

Jedź póki świt Cię nie dogoni

Jedź w pogoni za księżycem


"Mógłbym robić teraz wszystko"

Tak się kończy etap

I kończą się wybory

Potencjalność i kolaps

Przyszedł czas 


Chodź stary przyjacielu.

Czas żeby Cię naprawić.

poniedziałek, 2 października 2023

piątek, 29 września 2023

czwartek, 28 września 2023

Wygnanie - 1


Ktoś stoi w drzwiach, a Ty z jednego zdania wyczytujesz całą epopeje.

To tak wygląda koniec świata.

Kiedy uświadamiasz sobie, że wszystko co czułeś to prawda.

Że nie ma alternatywnego rozumienia, 

Że nie ma nadwrażliwości, nie ma innych języków.

Jest to co czujesz.


Teraz ktoś stoi w drzwiach, a Ty czujesz się winny.

I widzę, wiem, jak bardzo nie powinieneś

Nie ma alternatywnego rozumienia

Kiedy ktoś nie ma i nigdy nie miał w sobie przestrzeni

Na Ciebie takim jakim naprawdę jesteś

Wycofujesz się.

poniedziałek, 25 września 2023

 


Ach topielcze.

Ciągniesz nas za sobą swoją klątwą

Zabrałeś już kogoś

I innych też weźmiesz

A jedyne co pozostanie 

To list w butelce

I zapalniczka z resztką gazu


Gdzieś w głębi serca i w chwilach słabości tęsknię ze wstydem, że nie spotkaliśmy się ten jeden raz jeszcze.

sobota, 23 września 2023


 Gdy zapadła noc

Wbito miecz w twardą skorupę

Przy akompaniamencie mantrycznych pomruków

Wybrzmiał kojący dźwięk 

I głęboko został zaczerpnięty oddech

poniedziałek, 18 września 2023

 



Taka sytuacja.

Siedzimy w aucie, 140 na liczniku. Wreszcie.

Teraz już noc, księżyc świeci z prawej. Jest w pełni. 

Niepokojącej.

Oczy się lekko zamykają i wszyscy zbliżamy się do rezerwy.

Nic nie mówię.

Nie mam już klucza do tych drzwi.

Będę całą drogę trzymał rękę na biegu..

Nic innego nie istnieje.

sobota, 16 września 2023

Co się stało z moją miłością

Przepływa mi przez palce

I szepcze przez okno

Z ciemnej nocy i mgieł lasu


Nie mógłbym być bliżej


Co się stało z moją bliskością

Wyciągniętą z pomiędzy dźwięków pianina

Niezachwianą pewnością

Uniosła się razem z sercem 


I unosząc z wiatrem znikła


Nie mógłbym być bliżej

Jechać nie mógłbym szybciej

Nie mogło być później

Dalej już tylko kolejny dzień


Beznamiętnie nadchodzi


***


Po kryzysach przychodzi spokój. Mój wręcz autystyczny spokój, świat zawężony do rozmiaru doniczki, do rozmiaru kierownicy samochodu, do rozmiaru gitary. Oswajamy się.

niedziela, 10 września 2023

.




Przychodzi i kładzie się w przedpokoju. 

Tu gdzie rura z ciepłą wodą.

Łzy podaje do oczu

I czeka co się stanie

A ja tak lubię jak jest obok

Bo ona trzyma to wszystko co mi wypadło po drodze

W tych swoich kieszeniach

Pyta mnie zawadiacko

"kim jesteś"

Jestem.


***

Siedzę teraz, tak jak siedziałem za dzieciaka na krawężniku. Teraz na masce samochodu, w polu gdzies przy Okęciu. Oglądam zachód słońca i lądujące samoloty.

Bez celu, bez ambicji i bez inspiracji. Co będzie dalej? 


Ckliwie mi dzisiaj. Coś mnie wyciska w środku.
Trochę jakbym tęsknił za przyszłością - nie ruszysz tego, nie dotkniesz, nie uwolnisz.

Nie zaboli bardziej, żeby dać satysfakcję
Nie zaboli mniej żeby dać wytchnienie.

Po prostu tam będzie. Jak żar w ognisku. Klucz ułamany w zamku do sekretnego pokoju.