Stanąłem przy drzewie
Palcami podążałem wstęgami bruzd
W korze
Autostrada czegoś
A może i polna droga
Sam nie wiem
W końcu
Przestraszyłem się
Pobocza usiane były niczym
I niczym innym
Nic mówiło do mnie szeptem
Bez ust
"Śmierć to nie martwe"
W końcu
Odetchnąłem z ulgą
To musiało być nie do mnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz