Moknę na przekór wszystkim
W pełnym słońcu
Mdli mnie i pluję tą jesienią
Co się zdarzyła na wiosnę
I wszystkim co mi spłowiało
Każdym zbolałym organem
Stoję w tym niechceniu
I moknę
Bo po co
Ani nawet dlaczego
Nic się nie liczy
Wszystko co dotąd było
Zniebyło się doszczętnie
Spopieliły się wartości
I zbeznamiętniały
Chociaż stoję i moknę
Dojrzałem jak skoczek
Co ostatni raz skacze z okna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz