nigdy mi nie było po drodze
Ja już taki jestem że skomplikuję nawet proste rzeczy
Nie umiem się w tych prostych rzeczach poruszać
tak żeby czegoś nie stłuc
Nie dotknąć tego czego nie należy dotykać
Nie myśleć tego czego nie warto myśleć
Panie Michale
Mówią
Pan niech żyje bardzo
Tylko po co skoro ja już nie żyję
Mówią niech pan odpoczywa
Kiedy ja żyję
Po co pan pisze pytają
Ja przemilczam
Że po to by to przeczytała
I przemilczam
Że modlę się żeby tego nie przeczytała
I że nie wiem tak naprawdę
Bo to jest jak wołanie w pustkę
Jeszcze bardziej beznadziejne
Niż nie wołanie nikogo
Po co pan pisze pytają
Ja przemilczam
Że po to by to przeczytała
I przemilczam
Że modlę się żeby tego nie przeczytała
I że nie wiem tak naprawdę
Bo to jest jak wołanie w pustkę
Jeszcze bardziej beznadziejne
Niż nie wołanie nikogo
Mój podmiot liryczny zniesie dużo
i dużo znosi
Ja się dużo rozpisuję
I mogę dzięki niemu rozpisywać się o rzeczach które nie są prawdą
I poukrywać w nich prawdę
I o rzeczach które są są prawdą a ukrywać w nich fałsz
I mieszać to dowolnie
Mój podmiot liryczny może współodczuwać ze mną
Wiem wtedy co czuje
Rozumiem go i tkwimy w tak głębokiej relacji
Opartej na zaufaniu
W kłamstwie i szczerości
Na wzajemnym zagubieniu w świecie którego żaden z nas nie czuje
Na wzajemnym wpatrywaniu się w burzę
Z nadzieją, że w oku tego cyklonu
Jest spokojne miejsce
Które mimo całej bzdury było by ukojeniem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz