Skrzynka z zeszytami: rok 2008
Nie jestem nim zachwycony jako wierszem, bo jest kiepski. Za to bardzo podoba mi się jego treść .
Kiedyś podejdę do niego z dłutem i może sklecę coś ładniejszego.
***
Mieszkanie to było puste i ciemne
Okna na oścież pootwierane
Gdybyś tylko mi powiedziała
Pozwoliła się dotknąć
Dłoń podała
Lecz Ty
Stąpałaś delikatnie
Stąpałaś bezszelestnie
Lekko jak wiatr wieczorny
Gdzieś między nie wiem a wiem
Tylko ta cisza
Cisza nocna
Nie mogłem się ruszyć
Bo zniszczył bym ten spokój
Jestem zbyt ciężki
I zbyt mało bezszelestny
Jeszcze pewnie nieraz się pokażesz
I niejednej nocy
Mała nie śpi wiem
I uczę się powoli
Zarówno płakać jak i niemieć
Uczę się bezszelestności
Gdybym tak mógł
Po prostu podejść i znów Cię poczuć
Muszę się tego nauczyć
Twojej bezszelestności
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz