Etykiety

środa, 21 października 2015

--- 10.19 am

Bilet w wewnętrznej kieszeni. Tak, mam tam kieszeń. Stoisz naprzeciwko mnie. Patrzę w twoje oczy i słowo daję, nie uciekam. Mogę się skupić i nadal w nie patrzeć. Staram się uspokoić, ale to nie uda mi się już ani razu tego dnia. Ani patrząc na góry za oknem, ani pisząć kolejny wiersz, ani zrywając plakietkę z kolejnego piwa wieczorem.
To się musi tutaj skończyć. Właśnie o 10.19, bo jak inaczej?
Na chwilę skrzyżowały nam się światy, ale światy tak inne, że nawet mówią innymi językami.
Uporczywy brak obietnicy ani zła, ani dobra to naturalna konsekwencja wszystkiego, co przeżyliśmy. Oboje sobie z tego zdajemy sprawę i oboje to akceptujemy. Staramy się spokojnie czekać, raczej ogrzewając się nawzajem, kiedy leżysz wtulona, a ja czytam Poświatowską. Jest w tym coś z miłości, tylko takiej, co często marznie od wiatru. Nie możemy tego zmienić.
Oczywiste, że to się skończy o 10.19.
Jeszcze widzę, jak stoisz i patrzysz. Widzę, jak się odwracasz, chyba wcale nie sprawdzasz godziny odjazdu. Przecież ją znasz. Być może tylko mi się wydaje i wcale nie masz szklanych oczu.
Zabieram ze sobą coś, czego bardzo potrzebujesz. Coś, czego nie dadzą Ci kochankowie i myślę że właśnie dlatego tu stoisz i jeszcze patrzysz. Najchętniej bym Ci to zostawił, gdyby tak dało się wydrzeć sobie serce i ręce nauczone układania włosów za uchem...
Nie wiem, co myślisz, ale przyznaje że samemu też nie mogę zebrać myśli do jakiegoś logicznego porządku. Patrzę na Ciebie i ze strachem czekam aż pociąg ruszy. Spodziewam się jakiegoś trzasku, przełomu albo chociaż gwizdka. Może było by mi łatwiej gdyby był.
Ale pociąg rusza gładko i cicho, prawie niezauważalnie.

Mam szczęście do miłości, o której łatwo powiedzieć, że trudna. Zbieram się w sobie i wracam powoli do codzienności. Zdecydowanie lżejszy o ten wybuch wytęsknionych emocji.
Kocham Cię tą pogrzaną miłością, gdzieś pomiędzy przyjaźnią a namiętnością, miłością trochę na smyczy i trochę krnąbrną. W sumie staram się nie szastać własną pewnością i słów też nie rzucać za bardzo na wiatr, ale czuję, że jesteś.
A to chyba najwięcej ile moglibyśmy z tego mieć.
Być.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz