A to jest kochanie czar
To jest choroba
To jest zapach pociągu
Twoje nogi przejdą tym zapachem
Daleko
To jest zapach obcego deszczu
Zapomnisz swój własny
Za to jej wszędzie rozpoznasz
Z plecakiem na ramieniu
Będziesz sam od siebie odchodził
Bez niej dochodził
Oto via electi
Kto raz wyjdzie
ten nie wróci
Zapachem przesiąknie bezwonnie
Bezwolnie
Wyzwania już nie odrzuci
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz